Grudzień 2018

Kolejne blogowo-pociągowe Boże Narodzenie

Zarówno mi, jak i mojemu mężowi Jakubowi, bardzo zależało w tym roku, aby uniknąć tego szaleństwa, które panuje w pociągach PKP przed świętami. Ludzie, obładowani ogromnymi torbami z prezentami, mega wielkie walizy, krzyczące dzieci, nerwowe zwierzaki i konduktorzy, którzy totalnie nie ogarniają, co się dzieje. Tak, zdecydowanie mamy dość dojazdów na co dzień. Wykazałam się więc maksimum przebiegłości i kupiłam bilety nie na piątek przed Wigilią, ale na sobotę, stwierdzając, że większość ludzi na pewno już w piątek wyjedzie.

O ja naiwna! W sobotę o 14stej do pociągu relacji Warszawa-Bydgoszcz wsiadło tyle ludzi, że mieliśmy wrażenie, że pociąg za chwilę nie ruszy z nadmiaru ciężaru, a walizka jednego czy drugiego pasażera wyląduje na moich kolanach z braku miejsca gdziekolwiek indziej. W takich momentach – jak się domyślasz – marzę o własnym samochodzie i totalnym komforcie podczas “driving home for Christmas“…

Piszę te słowa właśnie w owym pociągu będąc (nie mając na kolanach niczego, prócz własnego komputera) i chcąc złożyć Ci życzenia świąteczne zawczasu, albowiem obawiam się, że po przyjeździe do domu wpadnę w wir przygotowań, pichcenia i krzątania się. Co zresztą bardzo lubię, ma to swój urok.

Widziałam ostatnio u kogoś na Instagramie świetne życzenia: abyś potrafił, drogi Czytelniku, zachować work-life balance podczas tego naszego świętowania. Praca jest bardzo ważna, ale jednak – nie najważniejsza (to tak w szczególności do kolegów po fachu :). Od siebie dorzucam coś, czego mi zawsze najbardziej brakuje, a więc spokoju i braku nerwów podczas spędzania Bożego Narodzenia. Zdrowia i szczęścia oczywiście również życzę!

Ile razy można złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy?

Ostatnio usłyszałam historię o tym, jak pewien pan pytał prawnika, ile razy wójt “ponownie rozpatrzy jego sprawę”. Bo on w sumie to nie chce składać odwołania, tylko wolałby złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, bo to przecież środek odwoławczy wielokrotnego użytku 🙂

No nie. To nie do końca tak. Wbrew pozorom wnioskowi o ponowne rozpatrzenie sprawy jest bardzo blisko (jeśli chodzi o charakter prawny) do odwołania. Jest to pismo, które będzie wyglądało dokładnie tak jak odwołanie, tylko skierujesz je do pewnych oznaczonych w KPA organów, no i oczywiście nazwiesz je “wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy”.

Wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy służy od decyzji wydanej w I instancji przez ministra lub samorządowe kolegium odwoławcze. Jak już wspomniałam – różnica między tymi dwoma pismami jest właściwie niewielka. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można traktować wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy i odwołania jako tożsamych instytucji.

Zgodnie z treścią art. 127 § 3 KPA:

Od decyzji wydanej w pierwszej instancji przez ministra lub samorządowe kolegium odwoławcze nie służy odwołanie, jednakże strona niezadowolona z decyzji może zwrócić się do tego organu z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy; do wniosku tego stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące odwołań od decyzji.

Trudno nazwać ten przepis definicją wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, ale powiedzmy, że jest mu do niej blisko 🙂

Co jest tutaj istotne?

  1. ORGAN: minister lub SKO;
  2. Brak zadowolenia z decyzji (czyli to, co jest zawsze przyczyną skarżenia decyzji administracyjnych);
  3. Odpowiednie stosowanie przepisów dotyczących ODWOŁAŃ.

W szczególności znaczenie ma ten ostatni punkt – prowadzi nas wprost do odpowiedzi na tytułowe pytanie. Odwołanie od decyzji wnosimy tylko raz – potem sprawę rozstrzyga organ II instancji, po decyzji którego (mówiąc w skrócie) albo trafimy z naszą sprawą do sądu administracyjnego, albo będzie ona jeszcze raz rozpatrywana przez organy administracji publicznej. Wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy również wniesiemy od danej decyzji tylko raz. “Ponownie” oznacza “po raz drugi”. W tym przypadku – po raz drugi i ostatni.

Podcast "W drodze do kancelarii" i ja

Ostatnio Rafał Chmielewski, którego być może znasz jako twórcę web.lex, zaprosił mnie do swojego podcastu W drodze do kancelarii. No dobra, może nie zaprosił, trochę się sama wprosiłam, ale przyznam szczerze – podcasty są dla mnie fascynującą formą kontaktu. Sama się trochę “próbowałam” z podcastami (jeśli chcesz usłyszeć moje wytwory, zajrzyj na SoundCloud), dlatego ogromnym zaszczytem było dla mnie zasiąść pod drugiej stronie mikrofonu.

Rafał odpytał mnie dość szczegółowo – myślę, że będzie to ciekawe dla osób, które pytają mnie o połączenie kariery naukowej i praktyki. Opowiadam też o swoim blogowaniu, mówię, co mam wspólnego z marketingiem prawniczym, oraz dlaczego poszłam na prawo i aplikację radcowską. Mówię też, czy warto iść taką ścieżką, którą ja wybrałam 😉

Podcast i oczywiście sam Rafał stał się dla mnie dodatkowo motywacją do powrotu do blogowania. Liczę, że w 2019 r. sporo się tutaj zadzieje! Dziękuję Rafał, to również Twoja zasługa.

Zapraszam Cię do posłuchania naszej rozmowy!
KLIKNIJ TUTAJ —>